Długo się zbierałem, aby założyć tego bloga. Wszystko przez to, że pojawiały się różne koncepcje, ale żadna z nich nie wydawała mi się na tyle dobra, by wcielić ją w życie. Myślałem o blogu filmowym, sportowym, muzycznym, krótko mówiąc – tematycznym. Chciałem w ten sposób uniknąć „śmietnika”. Ale w końcu pomyślałem, że wystarczy podzielić teksty na kategorie, by jakoś uporządkować ten zbiór chaotycznych tekstów. Taka oczywista oczywistość. Będzie więc głównie o filmie, ale także o muzyce, sporcie i polityce. I od tego ostatniego tematu rozpocznę. Zatem do „dzieła”.
Chciałem, by pierwszy tekst był lekki, łatwy i przyjemny. Ale ponieważ właśnie ukazał się raport komisji Jerzego Millera dotyczący przyczyn smoleńskiej katastrofy prezydenckiego Tupolewa, nie mogę nie skomentować komentarzy, które pojawiały się po jego upublicznieniu. A tak właściwie opinii jednej frakcji, gdyż te ze strony SLD, PSL i PO są po prostu nudne – wszystkie te partie raport uznały za rzetelny i wyczerpujący. A Prawo i Sprawiedliwość?
Farsa – to najczęściej wypowiadane słowo przez członków największej opozycyjnej partii w kontekście tego dokumentu. A rzeczona farsa ma polegać na tym, że w raporcie ani razu nie pada sformułowanie: To wina Tuska. Gwiazdy PiS-u, Antoni Macierewicz i Adam Hofman, już zapowiedziały, że nie chcą nawet tego raportu raportem nazywać i że oni pokażą, jak prawdziwy raport powinien wyglądać. Mają zamiar powołać własną komisję, która stworzy ów „prawdziwy” dokument. Przewodniczącym komisji powinien być ich zdaniem, a jakże, Jarosław Kaczyński jako – uwaga – osoba bezstronna i niebędąca sędzią we własnej sprawie (a taką był Tusk). Problem w tym, że ów raport PiS już stworzył i zawarł nie na trzystu stronach, a w trzech słowach: To wina Tuska. Ów roboczy tytuł można oczywiście rozwinąć:
To wina Tuska, że piloci nie byli należycie przeszkoleni.
To wina Tuska, że w jednym samolocie zasiadło tak liczne grono ważnych osobistości.
To wina Tuska, że była mgła.
To wina Tuska, że nieopodal lotniska rosły za wysokie drzewa.
To wina Tuska, że lotnisko w Smoleńsku nie było przygotowane do przyjęcia oficjalnej delegacji.
To wina Tuska, że poleciał do Katynia 7., a nie 10. kwietnia (lub wersja alternatywna – To wina Tuska, że prezydent nie poleciał z nim do Katynia 7., a 10.) I wreszcie…
…to wina Tuska, że nie zginął w tej katastrofie.
Może to tragicznie absurdalna nadinterpretacja, ale jeśli tak, to jedynie w ostatnim punkcie. PiS już wydał osąd i wskazał winnych (obok Tuska także Bogdana Klicha i Tomasza Arabskiego). Namaszczony na potencjalnego przewodniczącego potencjalnej kontrkomisji Kaczyński w żadnym stopniu nie jest osobą bezstronną, ale co gorsze, jest w całą tę sprawę zaangażowany emocjonalnie. I nie tylko z uwagi na śmierć brata, ale także z racji bezinteresownej chęci „dokopania” Tuskowi.
Cóż, jeśli ta komisja powstanie i stworzy swój raport może być równie śmiesznie, jak w przypadku marcowego PiS-owskiego „Raportu o stanie Rzeczypospolitej”. Choć dla mnie był to bardziej raport o stanie psychicznym jego twórców… I po tym nie będę spodziewał się niczego innego.
Podzielam Twój punkt widzenia, dobrze jest poczytać słowa zdrowego rozsądku...
OdpowiedzUsuń-M.J-K.
-politycznie zaangażowana ale mimo wszystko obiektywna ;)
To miło:) Cała ta katastrofa od chwili "obrony krzyża" stała się farsą i elementem walki politycznej. Niestety do przewidzenia to było. I chyba prędko się to nie skończy...
OdpowiedzUsuń