Natrafiłem dziś na pewną reklamę. Bynajmniej nie pierwszy raz, ale pierwszy raz wytrwałem do jej końca. I już wiem, że Franciszek Smuda reklamuje Biedronkę. Kto kojarzy ten kojarzy, a kto nie kojarzy przypomnę: selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski powołuje do kadry osoby według alfabetu, bez względu na płeć. I tu na pierwszy rzut oka widać, że spece od biedronkowej reklamy doskonale znają się na piłce i nieprzypadkowo w głównej roli obsadzili popularnego „Franza”.
Nie oznacza to, że Franciszek Smuda szuka reprezentantów w Biedronce. Chociaż w przyszłości kto wie. Na razie oczy selekcjonera skierowane są na zachód i na Krakowskie Przedmieście. Na zachodzie wynajduje piłkarzy, których żadna inna reprezentacja nie chce, namawia ich, aby złożyli wniosek o przyznanie obywatelstwa, by później czekać na decyzję prezydenta. Może trochę generalizuję, gdyż np. Damien Perquis sam stanowczo zadeklarował chęć gry dla Polski, jednak idąc tropem (takie popularne sformułowanie „dla wtajemniczonych”) Smudy dojdziemy niedługo do kuriozalnej sytuacji – reprezentanci Polski nie będą w stanie porozumiewać się na boisku po polsku.
Marzeniem Franciszka Smudy jest obrona składająca się z Polaka Łukasza Piszczka, wspomnianego Francuza Damiena Perquisa, Kolumbijczyka Manuela Arboledy i Niemca Sebastiana Boenischa. Ciekaw jestem, w jakim języku będą się porozumiewać. Francuskim? Niemieckim? Hiszpańskim? Bo raczej nie polskim.
W pomocy nie lepiej. Jest Francuz Obraniak, doszedł teraz Niemiec Eugen Polanski, w kręgu zainteresować wciąż znajduje się Brazylijczyk Roger. Jeszcze tylko w ataku Olisadebe brakuje, ale może wróci. A może i Daniel Sikorski doczeka się powołania. Ten jest przynajmniej Polakiem, ale ma również obywatelstwo austriackie. Tak czy inaczej, nienaturalizowani Polacy byliby wówczas w mniejszości. Absurd. Tym większy, że obecnie z czwórki wymienionych obrońców żaden nie jest zdolny do gry: Boenisch kontuzjowany, Piszczek zdyskwalifikowany (na szczęście postanowił jednak odwołać się od decyzji Wydziału Dyscypliny PZPN), Arboleda i Perquis nie mają jeszcze obywatelstwa. Obawiam się, że kiedy wszyscy będą do dyspozycji trenera ten ich powoła i będzie forsował tę swoją wizję. A do Euro ledwie dziesięć miesięcy i na eksperymenty w linii defensywy już trochę za późno. Jedynym, który z tej czwórki zasługuje na pewne miejsce w drużynie, jest Piszczek.
Wychodzi na to, że lepiej wychować się i uczyć futbolu zagranicą, wówczas można liczyć na zainteresowanie ze strony selekcjonera reprezentacji Polski. Przynajmniej tego. Choć w gwoli ścisłości trzeba przypomnieć, że „Olisadebe w kadrze” to wymysł Jerzego Engela, a Roger Beenhakkera. Tyle tylko, że to były jednostkowe przypadki, Smuda robi to już na potęgę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz