– Panie, Pan wie kto jest naszym premierem? Bo ja słucham w
telewizorze, że premierem jest Tusk, potem czytam, że premier Tusk zamyka się w
toalecie i tam debatuje o przyszłości kraju, później premiera Tuska w ogóle nie
czytam i nie widzę, więc myślę sobie, że zatrzasnął się w tym WC i wyjść nie
może. I dziś znowu wyłazi i mówi, że powie szybko co ma do powiedzenie, bo
jakiś Austriak ma skakać na głowę z 36 kilometrów. Potem Ziobro wyskakuje i
mówi, że premierem będzie Cymański Tadeusz. Dalej znowu pacze w telewizorze i
widzę, że premier Kaczyński wysunął z kapelusza kandydata na premiera,
niejakiego prof. Glińskiego. I później znów Ziobro mi mówi, że proponuje debatę
premiera ichniego z premierem pisowskim i że do debaty premiera Tuska nie
zaprosi, bo byłoby zbyt duże stężenie premierów na metr kwadratowy. No Panie!
Ja już nie wiem, czy PiS i Solidarna Polska urządzają jakiś konkurs pt. „kto ma
fajniejszego kandydata na premiera”, czy szykuje się jakiś przewrót jesienny,
zamach stanu, pucz? Kim jest ten Gliński w ogóle poza tym, że profesorem,
któremu na chwilę rozum odjęło i zgodził się wziąć udział w tej przedświątecznej
szopce?
Pan wie, my mamy teraz w kraju narodową dyskusję – kto zastąpi
Błaszczykowskiego w meczu z Anglią – a politycy kraju mojego weszli do
piaskownicy, zakopali w piachu i przekrzykują się, kto ma ładniejszą i bardziej
sprawną łopatkę! No Panie, toż to wiaderko z rąk wypada jak się to widzi!
A słyszał Pan, co ci nasi wybrańcy wymyślili teraz? Ja
słyszałem, że chcom wprowadzić podatek od deszczówki, która to spada
hektolitrami z dachu! Panie, ja chyba dach z chałupy zdejmę, co by nie płacić. Mało
to ja odprowadzam danin na rzecz kraju, żeby jeszcze od pogody płacić? Doszły
nas tu na wsi jeszcze takie słuchy, że w kolejce już jest podatek od śniegu,
podatek od porostu trawy na działce, podatek od słońca i podatek od oddychania.
Mam nadzieję, że pogoda będzie łaskawa i nie zgotuje nam żadnej klęski żywiołowej,
bo wtedy nie dość, że plonów nie będzie to jeszcze od tej klęski żywiołowej
trzeba będzie podatek zapłacić.
A zauważył Pan jaką właściwość ma jeden z naszych trzech
premierów – Tusk? Bo widzi Pan, jak premiera długo w telewizorze nie ma to
media zaczynają pytać, gdzie jest premier? A jak media zaczną błagać premiera,
żeby w końcu coś powiedział, to wtedy Tusk wyłania się z czeluści, wygłasza
orędzie do narodu, po czym znów znika. Zamyka się w toalecie, chowa pod stół
czy coś tam, jakieś takie ploty czytałem w tabloidowych tygodnikach. Ja Panu
powiem, to jest dobra taktyka. Nic nie robić dopóki ktoś sobie nie przypomni o
nas i wywoła do tablicy.
Wie Pan, co ja robiłem cały poprzedni tydzień? Debaty oglądałem,
debata za debatą w tym kraju. Ale nie to, żeby to była debata decydentów, osób,
które mają w tym kraju jakieś możliwości, rządzących, nie, to by było za
proste. To debaty opozycji z ekspertami, którzy nic, poza gadaniem, nie mogą. To
jednak, jak tak sobie pomyślałem, tylko moje błędne pierwsze wrażenie. Bo
teraz, znając naszą scenę polityczną i alergię PO na PiS, rząd ma problem. Bo
widzi Pan, Platforma to ma tak, że z natury rzeczy nie może zgadzać się z
PiS-em – ze wzajemnością zresztą. I teraz powstaje takie wrażenie, że wszyscy
ci eksperci, którzy niejednokrotnie mają dobre pomysły i proponują dobre
rozwiązania, a skorzystali z zaproszenia Kaczyńskiego do debaty, są po stronie
opozycji. A skoro z wrogami ichnimi rozmawiają to ci eksperci racji mieć nie mogą i my się z nimi nie możemy
zgodzić. I masz babo placek.
Ale tak ogólnie to bez zmian, wie Pan. PeŁo rządzi, głupio
rządzi, ale (jeszcze) rządzi, PeeSeLowi wydaje się, że też rządzi, PiS atakuje,
ale strzela w płot, eSeLDe jest w rozkroku i nie wie z kim gadać, z kim nie, a
Ruch Palikota udaje, że jest poważna partią. Czyli tak jak było – wesoło i
smutnie, poważnie i żałośnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz