Szukaj na tym blogu

czwartek, 7 czerwca 2012

Miesięczne święto piłki... i nie tylko


Koniec narzekania, że drogi niedokończone, że nie wszystko jest zapięte na ostatni guzik, że rasizm, że antysemityzm, że kibole, że Tomaszewski brednie gada, że się nie uda. Udało się! i już jutro zabrzmi pierwszy gwizdek Euro 2012 – pierwszej imprezy rangi mistrzowskiej, która (na razie tylko częściowo) rozegrana zostanie w Polsce. Współgospodarzem są Ukraińcy. Z tej okazji przedstawiam swoisty EUROniezbędnik – krótką analizę szans poszczególnych drużyn. Do 1 lipca świętujemy!

GRUPA A:

        Polska
        Serce by chciało, a rozum podpowiada… nie jesteśmy bez szans. Biorąc pod uwagę grupę, w jakiej się znaleźliśmy i kibiców, którzy będą nieśli naszą drużynę do jak najlepszej gry sądzę, że wygramy tę grupę (nie, to nie herezja). Zgadzam się ze Zbigniewem Bońkiem, który mówił, że mamy najmocniejszą drużynę od lat.
        Kiedy trener Smuda obejmował kadrę 2,5 roku temu trudno było mu sklecić względnie przyzwoitą jedenastkę. Minęły 2 lata i wielu naszych zawodników zbudowało sobie mocne pozycje w zachodnich klubach. O Błaszczykowskim, Lewandowskim i Piszczku trąbią całe Niemcy i pytają największe kluby Europy. Szczęsny wygrał rywalizację z Almunią i Fabiańskim o bluzę z numerem 1 (umownie, bo gra z 13) i jest dziś uznawany za jednego z najlepszych bramkarzy młodego pokolenia. Rybus przeszedł zimą z Legii do Tereka Grozny i z miejsca stal się kluczową postacią zespołu. Podobnie jak Grosicki po przejściu z Jagiellonii do Sivassporu. Obraniak po zamianie Lille na Bordeaux odżył i wreszcie prezentuje się na miarę oczekiwań. Wasilewski po niezwykle ciężkiej kontuzji powrócił do wysokiej dyspozycji. Pozostali to gracze o ugruntowanej pozycji w polskiej, francuskiej i niemieckiej lidze. Problemem jest lewa obrona, ale tak naprawdę poza Hiszpanami i Niemcami (bo tam może grać Lahm) wszystkie drużyny mają kłopot na tej pozycji.
        System gry na szczęście nie opiera się tylko na Lewandowskim. Siłę mają stanowić ci, którzy grają za jego plecami. Sam Lewandowski meczu nie wygra, piłkarze nie mogą mieć przeświadczenia typu: „wszystko do Lewego, on z tego coś na pewno zrobi”. Jeśli wszyscy zagrają na swoim normalnym poziomie to możemy mieć wiele powodów do radości. W tej grupie nie potrzeba fajerwerków i wirtuozerii piłkarskiej. Potrzebna chłodna głowa, odcięcie się od presji i skuteczność. Nic więcej.
   
        Grecja
        Sensacyjny Mistrz Europy z 2004 roku. Na portugalskim turnieju również grali mecz otwarcia z gospodarzami. Wygrali. W finale Portugalczycy mieli szansę do rewanżu, ale z niej nie skorzystali. Spalili się. Na nasze szczęście futbolem nie rządzą ani pieniądze ani analogie.
        O Grekach mówi się, że to najbrzydziej grająca drużyna turnieju. Problem w tym, że za efekty specjalne nikt punktów nie przyznaje, liczy się skuteczność. A na tę podopieczni Fernando Santosa nie mogą narzekać – przegrali tylko jeden z dwudziestu ostatnich meczów! W eliminacjach wyprzedzili m.in. Chorwację.
        
        Rosja
        Drużyna niezwykle chimeryczna. Potrafiła wywalczyć trzecie miejsce na poprzednim Euro, po czym dwa lata później nie zakwalifikowała się do Mistrzostw Świata.
        Od lat grają w niemal niezmienionym składzie. Razem ponosili porażki, razem zdobywali medale. Zmiany zaszły niewielkie. Pod względem sportowym to zespół przynajmniej o klasę gorszy od tego, który zachwycał swoją grą cztery lata temu. Po nieudanych przygodach w klubach zagranicznych do rodzimej ligi powróciły największe gwiazdy – Andriej Arszawin został wypożyczony z Arsenalu do Zenita Sankt Petersburg, a Roman Pawliuczenko po nieudanej przygodzie w Tottenhamie Hotspur Londyn przeniósł się do Lokomotivu Moskwa. Na Wyspach pozostał Pawel Pogrebniak, ale w londyńskim Fulham nie odgrywa pierwszoplanowej roli. Na uwagę zasługują bramkarz Igor Akinfiejew, Igor Denisov i Ałan Dzagojew.
Przed turniejem w meczach towarzyskich m.in. ograli Włochów 3:0 i zremisowali z Urugwajem. Ale to dobrze, że przed Euro są w formie, może na samej imprezie czegoś zabraknąć.  Zespół na pewno w naszym zasięgu.

        Czechy
        Ostatni sukces odnieśli w 2004 docierając do najlepszej czwórki Euro w Portugalii. Wtedy grali w kadrze tacy zawodnicy jak Nedved, Smicer czy Koller. Po zakończeniu przez nich karier nastąpił regres czeskiego futbolu i do dziś balansują pomiędzy meczami rewelacyjnymi a słabymi.
        Największą gwiazdą drużyny jest bramkarz triumfatora tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, Chelsea Londyn, Petr Cech. Stawiany w jednym szeregu z największymi golkiperskimi tuzami – Casillasem i  Buffonem, nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Wpadki zdarzają się wszystkim, ale jemu wyjątkowo rzadko. Obok niego na wyróżnienie zasługuje  Tomas Rosicky – w dużej mierze dzięki jego fantastycznej grze w końcówce sezonu Arsenal zdołał zakwalifikować się do Champions League oraz Milan Baros, który jednak najlepsze lata ma już za sobą. Drużyna absolutnie do pokonania. 

Faworyci do wyjścia z grupy: Rosja, Polska

        GRUPA B:

        Niemcy
        Przez większość ekspertów drużyna uznawana za murowanego faworyta Euro 2012. Najmłodsza drużyna turnieju, niezwykle zdolne pokolenie, z którego większość zawodników zaznało już gry w Champions League i poznało smak zwycięstw w Bundeslidze. Drugie miejsce ostatniego mundialu i trzecie w Euro 2008 mówią same za siebie. I co najważniejsze, ciągle im mało. Może w końcu wejdą na szczyt?
        Wymienianie największych gwiazd zespołu mija się z celem, bo o każdym z tych piłkarzy można napisać „Weltklasse” (klasa światowa). Mało który z zawodników przekroczył bądź ma 30 lat, większość z nich nie osiągnęła jeszcze 25 lat. Trener Joachim Loew zrobił z nich maszynkę do wygrywania i zachwycania grą nawet najbardziej wybrednego kibica. Jeśli nie zagrają w finale, będzie to mega sensacja. 

        Portugalia
        W Euro 2004 rozgrywanym w Portugalii zajęli drugie miejsce. Następne turnieje nie były już dla nich tak udane. W eliminacjach Euro 2012 dali wyprzedzić się Duńczykom i o awans musieli bić się z groźną Bośnia i Hercegowiną.
        Mówisz Portugalia, myślisz Cristiano Ronaldo. Piłkarz Realu Madryt obok Lionela Messiego uznawany jest za najlepszego piłkarza świata. Mają oni jednak jedną wspólna cechę – obaj zawodzą w najważniejszych momentach. Kiedy nie są tak zgrani z reszta zespołu (jak w klubie) to już tak bardzo nie błyszczą. Ronaldo ma prowadzić Portugalię do sukcesów i kiedy on zawodzi, pozostali nie potrafią pociągnąć gry zespołu. Nani, Joao Moutinho, Raul Meireles to dobrzy zawodnicy, ale indywidualnie. Portugalia nie tworzy zespołu, jakim była podczas Euro 2004. Wyjście z grupy będzie niespodzianką.

        Holandia
        Aktualni vice-mistrzowie globu i kolejny z faworytów turnieju. W 2010 roku w RPA przegrali finał z Hiszpanią, na poprzednim Euro niespodziewanie ulegli Rosji w ćwierćfinale. Od tego czasu drużyna prawie się nie zmieniła, o jej sile stanowią ci sami zawodnicy, co podczas dwóch wspomnianych turniejów. Dojrzeli do wygrywania i… stracili formę. Oczywiście nie wszyscy.
        Robin van Persie – król strzelców Premier League, Klaas-Jan Huntelaarkról strzelców Bundesligi, do tego Dirk Kuyt  – z przodu wygląda to znakomicie. Ale im bliżej własnej bramki tym gorzej. Arjen Robben przeplata rewelacyjne mecze katastrofalnymi (mecz z Borussią, w którym decydowały się losy mistrzostwa Niemiec), Wesley Sneijder po odejściu Jose Mourinho z Interu i kontuzji stracił przynajmniej pięćdziesiąt procent swojej wartości, Rafael van der Vaart również leczył kontuzję i większą część sezonu spędził na ławce Tottenhamu, Ibrahim Afellay podobnie, tyle że w Barcelonie. W obronie solidni Boulahrouz, Heitinga czy Mathijsen, ale oglądając ich grę nie ma się pewności, co danego dnia zagrają.
        W eliminacjach przegrali tylko jeden mecz – ostatni, który dla nich był meczem o nic, a dla Szwedów być bezpośrednio w turnieju bądź grać w barażach. Gromili rywali wbijając im kilka bramek, ale… to nie były drużyny klasy Portugalii, Danii czy Niemiec. Jeśli trafią z formą znów może być ich trudno zatrzymać, tak jak w 1988 roku, kiedy sięgnęli po tytuł. 

        Dania
        Największym sukcesem do dziś pozostaje zdobycie tytuły mistrza Europy w 1992 roku. Było tym bardziej zaskakujące, że piłkarze zostali ściągnięci prosto z wakacji w miejsce zdyskwalifikowanej Jugosławii. Prowadzeni przez braci Laudrupów okazali się rewelacją turnieju i wygrali. Była to sensacja nie mniejsza od tej, jaką dwanaście lat później sprawili Grecy.
        Obecna drużyna jest niedoceniana. Choć Duńczycy przebojem wygrali grupę eliminacyjną (przed Portugalią) to nie daje im się większych szans na wyjście z grupy. Ale trudno się dziwić, nawet ponowne pokonanie Portugalii nic nie da, trzeba będzie ograć jeszcze któregoś z faworytów do zwycięstwa w turnieju – Niemcy bądź Holandię, a to zadanie niezwykle trudne. Ale nie niemożliwe.
        Siłą Duńczyków jest kolektyw. Niclas Bendtner, Daniel Agger, Christian Poulsen i Dennis Rommedahl to najbardziej rozpoznawalni duńscy piłkarze. Ale to nie oni maja błyszczeć. Jedną z rewelacji turnieju i najjaśniej świecącą gwiazdą może okazać się 21-letni zawodnik Ajaxu Amsterdam, Christian Eriksen. Uznawany za największy duński talent od czasów Michaela Laudrupa piłkarz obserwowany jest ponoć przez skautów Arsenalu, Interu i Barcelony. Dania nie jest faworytem mistrzostw, ale młody Duńczyk na tym turnieju może tylko wygrać.  

Faworyci do wyjścia z grupy: Niemcy, Holandia

        GRUPA C: 

        Hiszpania
        Aktualny Mistrz Świata i obrońca tytułu mistrza Europy, najlepsza drużyna ostatnich lat, lider rankingu FIFA. Trzeba jeszcze jakiejś rekomendacji?
        Nawet bez kontuzjowanego lidera defensywy Carlesa Puyola i najlepszego strzelca Davida Villi to wciąż niemal perfekcyjna drużyna. Niemal, bo pozostali napastnicy – Fernando Torres i Alvaro Negredo są dalecy od swojej optymalnej formy. Jedynym, który prezentuje równą, wysoką dyspozycję jest Fernando Llorente. Vicente del Bosque nie zdecydował się zabrać na turniej najlepszego „hiszpańskiego” strzelca Primera Division, Roberto Soldado. Ale o sile Hiszpanów stanowi druga linia. David Silva, Xavi Hernandez,  Andres Iniesta, Xabi Alonso, Cesc Fabregas, Santi Cazorla to gwiazdy światowego formatu i maszynki do rozbrajania każdej linii defensywnej.
        Czasy, kiedy mówiono o nich, że „grają jak nigdy, przegrywają jak zawsze” dawno minęły. Teraz to zespół kompletny, jeden z głównych faworytów do tytułu. Ale bronić tytułu jest trudniej niż go zdobyć… Ich nieobecność w finale będzie niespodzianką.  
  
        Włochy
        Na Mistrzostwa Świata w 2006 rozgrywanych w Niemczech pojechali w cieniu afery korupcyjnej po której m.in. mistrz kraju – Juventus – stracił tytuł i został zdegradowany do Serie B. Podrażnieni sytuacją w rodzimym futbolu podopieczni Marcelo Lippiego zmobilizowali się i sięgnęli po czwarty w historii kraju tytuł mistrza globu.
        Przed polsko-ukraińskim turniejem włoską piłką wciąż rządzi korupcja – na jeden z treningów wpadli policjanci i aresztowali lewego obrońcę Squadra Azzurra, Domenico Criscito. Historia lubi się powtarzać…
        W eliminacjach do Euro 2012 Włosi stracili zaledwie dwie bramki! Sami strzelili dwadzieścia i bez problemu wygrali grupę przed Estonią. Mimo to problem, jaki mają obecnie podopieczni Cesare Prendelli’ego, związany jest właśnie z napastnikami. Po wspomnianym mundialu karierę reprezentacyjną zakończyły dwie legendy Calcio – Francesco Totti i Alessandro Del Piero.  Kontuzji nabawił się Giuseppe Rossi, a Antonio Cassano niedawno wrócił do gry po poważnych problemach zdrowotnych. Do tego Mario Balotelli ostatnio więcej czasu spędzał w szpitalu niż na treningu. Wybawieniem ma być 35-letni napastnik Udinese, Antonio Di Natale. W defensywie jedynym problemem jest kontuzja Andrei Barzaliego. 
        Włosi to drużyna typowo turniejowa - z każdym meczem prezentują się lepiej. Pytanie tylko, czy zdołają się rozkręcić na tyle szybko, by wyjść z grupy.
  
        Chorwacja
        To może być czarny koń imprezy. Prowadzeni przez zawodników Tottenhamu Lukę Modricia i Niko Kranjcara Chorwaci wywalczyli awans do turnieju dzięki zwycięskiemu barażowi z Turcją. 
        Problemem Chorwatów jest spora dysproporcja pomiędzy defensywą a ofensywą. O ile w przednich formacjach grają zawodnicy klasy światowej, a przynajmniej europejskiej (obok dwóch wspomnianych także Mandzukić, Perisić, Eduardo da Silva, Nikica Jelavić, Ivan Rakitić) to w defensywie nie wygląda to już tak różowo. Dardan Corluka i Dario Srna to od lat uznani w Europie obrońcy, natomiast z pozostałymi jest problem. Dejan Lovren przebojem wdarł się do pierwszego składu Olympique Lyon, ale to wciąż melodia przyszłości. Fatalnie wygląda sytuacja z Danijelem Pjaniciem, który większą część sezonu przesiedział na ławce Bayernu Monachium. Jest jeszcze Josip Simunić, który Bundesligę zamienił na rodzime Dynamo Zagrzeb i tam prawdopodobnie jego kariera się zakończy.  

        Irlandia
        Dopiero drugi raz w historii zagrają na Euro. Dwa lata temu zostali ograbieni przez sędziego z marzeń o grze na mundialu w RPA (w barażowym meczu z Francją arbiter uznał bramkę po ewidentnym zagraniu ręką Thierry’ego Henry).
        Drużyna Irlandii ma w swoim składzie kilku solidnych graczy. Fanom futbolu nie trzeba przedstawiać Sheya Givena, Aidena McGeady’ego, Damiena Duffa, Johna O’Shea czy kapitana, najlepszego strzelca reprezentacji w historii, Robbie Keane’a. Indywidualnie to nie są wirtuozi piłki nożnej, ale stanowią zgrany team, który może napsuć faworytom sporo krwi. Niemniej to jedna z najsłabszych drużyn na turnieju. 

Faworyci do wyjścia z grupy: Hiszpania, Włochy/Chorwacja

        GRUPA D:

        Francja
        Mistrz Świata 1998 i Europy 2000. Ostatnie mistrzostwa świata i Europy to klęska Les Bleus. W obu turniejach nie udało im się nawet wyjść z grupy. W eliminacjach do Euro 2012 do końca walczyli z Bośnią i Hercegowiną o bezpośredni awans. I tę walkę wygrali.
        To już nie jest ta drużyna, w której prym wiedli Zidane, Vieira, Desailly, Barthez, Dugarry, Henry, Wiltrod, Trezeguet. Część zakończyła już kariery, część gra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich bądź w USA. Ich następcy nie są może tak dobrzy, ale Laurentowi Blancowi udało się zebrać grupę ludzi, którzy potrafią na boisku współpracować. Jest oczywiście kilka indywidualności – Ribery, Benzema, Nasri – ale oni nie są w stanie w pojedynkę wygrać meczu. Wydaje się, że wreszcie to zrozumieli. Obok Szwecji faworyt tej grupy.

        Anglia
        Ostatnie lata to pasmo niepowodzeń w turniejach rangi mistrzowskiej. Cztery lata temu sprawili ogromną sensację i… nie zagrali na portugalskich mistrzostwach! To była największa sensacja eliminacji in minus. W południowoafrykańskim mundialu spisali się lepiej (1/8 finału), ale to i tak zostało odebrane w kategoriach porażki.
        Anglia to największy pechowiec okresu przygotowawczego. Niespełna dwa miesiące przed turniejem z funkcji selekcjonera zrezygnował Fabio Capello (zastąpił go były szkoleniowiec WBA, Roy Hodgson). Kontuzje wykluczyły z udziału w imprezie „serce” tej drużyny – Franka Lamparda, a także Gary’ego Cahilla i Garetha Barry’ego. Ostatnio także John Terry, Joleon Lescott i Joe Hart narzekali na drobne urazy. Jakby tego było mało najlepszy strzelec, Wayne Rooney, z powodu czerwonej kartki z meczu eliminacyjnego z Czarnogórą nie zagra w dwóch pierwszych spotkaniach, a Jermaine Defoe musiał wyjechać do kraju po śmierci ojca. Drużyna jest w rozsypce i ich awans z grupy byłby zaskoczeniem.

        Szwecja
        Okres świetności szwedzkiego futbolu przypadł na lata 90. Jako gospodarz Euro 1992 zajęli trzecie miejsce, dwa lata później wynik ten powtórzyli na mundialu w USA. Na ostatnim Euro nie wyszli z grupy.
W eliminacjach Szwedzi musieli uznać wyższość Holandii, ale dzięki najlepszej liczbie punktów spośród drużyn z drugich miejsc zdołali bezpośrednio zakwalifikować się do Euro 2012.
        Podobnie jak w przypadku Danii, także Szwedzi stanowią doskonały team, poukładany taktycznie i dobrze zgrany. Ale mają jeszcze coś… a w zasadzie kogoś. Zlatan Ibrahimović potrafi sam wygrać i przegrać mecz. W jednym momencie  potrafi zaskoczyć rywala, przedryblować czterech-pięciu zawodników i oddać piekielnie mocny, precyzyjny strzał, by po chwili wylecieć z boiska za głupią czerwoną kartkę. Jeśli z jego głową wszystko będzie w porządku i nie wywinie kolegom żadnego numeru to może to być drugi, obok Chorwacji, czarny koń turnieju.  

        Ukraina
        Współgospodarz turnieju. Choć trudno w to uwierzyć będzie to pierwszy udział w Euro w historii niepodległej Ukrainy. Na mundialu w 2006 roku doszli aż do ćwierćfinału.
        To jedna ze słabszych drużyn turnieju, ale gospodarzom pomagają ściany. Największa gwiazda żółto-niebieskich, Andriy Szewczenko, po turnieju kończy reprezentacyjną karierę. Najlepszy piłkarz świata 2004 wg FIFA chciałby pożegnać się z kadrą jakimś sukcesem. Ale o ten może być niezwykle trudno, gdyż kolegów w drużynie ma przeciętnych, a i on sam nie jest już tym samym zawodnikiem, którym zachwycała się cała Europa.

Faworyci do wyjścia z grupy: Francja, Szwecja

        Finał zostanie rozegrany 1 lipca w Kijowie. Oby z udziałem biało-czerwonych! Pomarzyć zawsze można.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz