„Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało”. Każdy polski kibic naszej reprezentacji w piłce nożnej zna tę przyśpiewkę. I dumnie śpiewa podczas ostatnich wielkich turniejów. Na szczęście wynik wczorajszego spotkania (1:1) spowodował, że fani nie mieli powodów do odśpiewania drugiego, po „Mazurku Dąbrowskim”, hymnu Polski.
Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Jak się okazuje
wielkimi kibicami piłki nożnej są także władze Warszawy, minister Cichocki i –
o dziwo – ministra Mucha. Otóż po wczorajszych burdach na stołecznych ulicach
pomiędzy polskimi i rosyjskimi chuliganami… tzn. kibicami, jak sami siebie
nazywają, wszyscy oni zgodnie zaintonowali „nic się nie stało, kibole nic się
nie stało”. No, prawie nic, bo policja zawiodła i zbyt brutalnie rozprawiła się
z kulturalnie bawiącymi się w „kopnij – uciekaj” fanów.
A poważnie, przez chwilę. Władze Warszawy, ministra Mucha i
minister Cichocki przekonywali dziś, że burdy oczywiście nie powinny się
zdarzyć, ale to były jedynie incydenty, które święta trójca starała się
bagatelizować. Jasne, potępiła te zamieszki, bo tak wypada, ale stanowczego stanowiska
nie zajęła. Czemu się dziwić – prezydentka (ukłon w stronę feministek, co by się
nie czepiały) Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała zgodę na przejście kibiców z Rosji
od Mostu Poniatowskiego na Stadion Narodowy, a Mucha i Cichocki wspólnie z
policja odpowiadają za bezpieczeństwo podczas Euro. Wszystko było pięknie, a
grupki chuliganów zdarzają się wszędzie. Cieszmy się w ogóle, że było ich tak
mało.
Problem tylko jest taki, że ta grupka wypełzających na ulice
debili w kapturach i dresach (lepiej w dresie niż w koszulce z orłem na piersi,
bo i tacy byli) w celu przywalenia w ryj pierwszemu napotkanemu Rosjaninowi
rzutuje potem na obraz całych mistrzostw i Polski na arenie międzynarodowej.
Dzisiejsze gazety w większym stopniu skupiały się na zadymach niż na dobrej
grze obu ekip i korzystnym dla Polaku wyniku. Absurd. Dla nich, tych wszystkich
kiboli tak spragnionych ulicznych walk mam propozycję: pojedźcie sobie do
Grunwaldu, wylegnijcie na pole z tymi maczetami, kastetami czy z czym tam
wolicie i powyrzynajcie się! Przynajmniej wstydu przy okazji następnego święta
nie będzie. EURO wiocha!
Innym tematem przewijającym się dziś w mediach było to, czy
oto Polacy sprowokowali Rosjan, Rosjanie Polaków czy policjanci wszystkich na
raz, a może wszyscy na raz policjantów. A przepraszam, co to kurwa za różnica
kto kogo? Lepiej się poczujemy jako naród jak się okaże, że „Rusek zaczął”. Mnie jest normalnie wstyd, że takie coś
zdarzyło się w naszym kraju podczas fantastycznego turnieju, na który patrzy
cały świat.
Kolejna kwestia: „przecież takie rzeczy dzieją się przy
okazji meczów w każdym państwie”. A przepraszam, co to kurwa ma do rzeczy? Tak
lubimy się porównywać z innymi i chełpić tym, że u nas wcale nie jest inaczej
niż w innych państwach? To nie jest powód do dumy, a wstyd dla wszystkich tych
państw! Się wziąłem i się oburzyłem, że znów piszę o takich idiotach…
PS. Remis z Rosją i zwycięstwo Czechów z Grekami 2:1
sprawia, że ostatni grupowy mecz (wreszcie) nie będzie dla biało – czerwonych meczem o „pietruszkę”.
Zwycięstwo da nam awans do ćwierćfinału!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz