Szukaj na tym blogu

środa, 13 czerwca 2012

Świętowanie mejd in łorsoł część druga


       „Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało”. Każdy polski kibic naszej reprezentacji w piłce nożnej zna tę przyśpiewkę. I dumnie śpiewa podczas ostatnich wielkich turniejów. Na szczęście wynik wczorajszego spotkania (1:1) spowodował, że fani nie mieli powodów do odśpiewania drugiego, po „Mazurku Dąbrowskim”, hymnu Polski.
       Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Jak się okazuje wielkimi kibicami piłki nożnej są także władze Warszawy, minister Cichocki i – o dziwo – ministra Mucha. Otóż po wczorajszych burdach na stołecznych ulicach pomiędzy polskimi i rosyjskimi chuliganami… tzn. kibicami, jak sami siebie nazywają, wszyscy oni zgodnie zaintonowali „nic się nie stało, kibole nic się nie stało”. No, prawie nic, bo policja zawiodła i zbyt brutalnie rozprawiła się z kulturalnie bawiącymi się w „kopnij – uciekaj” fanów.
       A poważnie, przez chwilę. Władze Warszawy, ministra Mucha i minister Cichocki przekonywali dziś, że burdy oczywiście nie powinny się zdarzyć, ale to były jedynie incydenty, które święta trójca starała się bagatelizować. Jasne, potępiła te zamieszki, bo tak wypada, ale stanowczego stanowiska nie zajęła. Czemu się dziwić – prezydentka (ukłon w stronę feministek, co by się nie czepiały) Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała zgodę na przejście kibiców z Rosji od Mostu Poniatowskiego na Stadion Narodowy, a Mucha i Cichocki wspólnie z policja odpowiadają za bezpieczeństwo podczas Euro. Wszystko było pięknie, a grupki chuliganów zdarzają się wszędzie. Cieszmy się w ogóle, że było ich tak mało.
       Problem tylko jest taki, że ta grupka wypełzających na ulice debili w kapturach i dresach (lepiej w dresie niż w koszulce z orłem na piersi, bo i tacy byli) w celu przywalenia w ryj pierwszemu napotkanemu Rosjaninowi rzutuje potem na obraz całych mistrzostw i Polski na arenie międzynarodowej. Dzisiejsze gazety w większym stopniu skupiały się na zadymach niż na dobrej grze obu ekip i korzystnym dla Polaku wyniku. Absurd. Dla nich, tych wszystkich kiboli tak spragnionych ulicznych walk mam propozycję: pojedźcie sobie do Grunwaldu, wylegnijcie na pole z tymi maczetami, kastetami czy z czym tam wolicie i powyrzynajcie się! Przynajmniej wstydu przy okazji następnego święta nie będzie. EURO wiocha!
       Innym tematem przewijającym się dziś w mediach było to, czy oto Polacy sprowokowali Rosjan, Rosjanie Polaków czy policjanci wszystkich na raz, a może wszyscy na raz policjantów. A przepraszam, co to kurwa za różnica kto kogo? Lepiej się poczujemy jako naród jak się okaże, że „Rusek zaczął”.  Mnie jest normalnie wstyd, że takie coś zdarzyło się w naszym kraju podczas fantastycznego turnieju, na który patrzy cały świat.  
       Kolejna kwestia: „przecież takie rzeczy dzieją się przy okazji meczów w każdym państwie”. A przepraszam, co to kurwa ma do rzeczy? Tak lubimy się porównywać z innymi i chełpić tym, że u nas wcale nie jest inaczej niż w innych państwach? To nie jest powód do dumy, a wstyd dla wszystkich tych państw! Się wziąłem i się oburzyłem, że znów piszę o takich idiotach…
       PS. Remis z Rosją i zwycięstwo Czechów z Grekami 2:1 sprawia, że ostatni grupowy mecz (wreszcie) nie będzie  dla biało – czerwonych meczem o „pietruszkę”. Zwycięstwo da nam awans do ćwierćfinału!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz