Szukaj na tym blogu

niedziela, 8 kwietnia 2012

Chorszy to kraj...

Wieczorami zwykle siadam i czytam najważniejsze informacje dnia. Wczoraj też tak zrobiłem. Wlazłem nieopatrznie na jeden z portali, pacze, a tam atakuje mnie wiadomość o… powstawaniu książki poświęconej matce Magdy z Sosnowca (sprawa ogólnie znana, więc nie ma sensu jej przybliżać) – Katarzynie Waśniewskiej. W pierwszej chwili pomyślałem: – Super. Niedługo zapewne powstanie reklama z hasłem: „Chcesz zostać sławny i bogaty? Chcesz, by pisano o Tobie książki? Zabij dziecko, najlepiej swoje!” Pamiętaj tylko, zabicie musi być przypadkowe!. Autorką książki ma być IZABELA BARTOSZ (capslock nieprzypadkowy). Tytuł? A to nieważne, i tak nikt (gorąco w to wierzę) tego g****nie kupi.
Nie będę się rozpisywał, bo krew mnie zalewa. A ponieważ nie umiem pływać to może się okazać, że się w niej utopię. Nie wiem czyja to inicjatywa: matki, autorki czy pożal się Boże detektywa Rutkowskiego (ta hipoteza jest mi najbliższa, gdyż to on jest mistrzem robienia show z ludzkich dramatów). Nie chcę wiedzieć, nie to jest najistotniejsze. Pytanie zasadnicze brzmi: po co? Jakim cynikiem, „człowiekiem” bez moralności, dupkiem trzeba być, żeby próbować „nachapać się” na śmierci niewinnego dziecka!?
Z każdej tragedii, katastrofy, ludzkiego dramatu potrafimy zrobić biznes. Wystarczy przypomnieć katastrofę smoleńską, po której kioskowe witryny świeciły książkami, biuletynami, „pamiątkami” głównie po zmarłym prezydencie czy śmierć Papieża (zresztą do dziś „biznes papieski” kwitnie). Ale jeszcze nie zdarzyło się (a przynajmniej takiego przypadku nie pamiętam), by z matki, która spowodowała śmierć własnego dziecka próbować zrobić gwiazdę! Chory to kraj. Co gorsze choroba jest nieuleczalna i ciągle postępuje.
Książki pewnie nie kupię, poczekam na film.
PS. Nie rozumiem. I to dobrze o mnie świadczy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz