24 października ma się odbyć
runda druga Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Jakkolwiek popierałem Czarny
Protest (ten pewnie też będzie czarny), tak z tą inicjatywą nie mogę się
zgodzić. A przynajmniej mam wobec niej większe wątpliwości.
- Moim marzeniem jest to,
abyśmy dawały złej władzy w kość w każdej istotnej społecznie sprawie. Oni już
się boją - w sprawie ustawy antyaborcyjnej już wiją się. Żałośnie. Niech się
boją cały czas - czytamy w poście zachęcającym do wzięcia udziału w proteście.
Ale skoro "istotna społecznie sprawa" właśnie przepadła w Sejmie, to
z jakimi hasłami ma się odbyć kolejny marsz?
Zresztą, nie to mnie
interesuje najbardziej, a sama idea. Otóż jeżeli manifestacja odbędzie się bez
wyraźnego powodu, a jedynie pod tym wskazanym we wpisie, to władza dostanie do
ręki bat - skoro dla nich Czarny Protest nie był ani walką "o godność
kobiet", ani "o ochronę życia kobiet i dzieci", ani
"przeciwko zmianom w prawie aborcyjnym", a jedynie manifestacją
antyrządową, to teraz dostanie tego potwierdzenie. W pierwszym przypadku byli w
błędzie, w drugim mieliby już trochę racji. Sam bym tak pomyślał.
Ja też jestem za tym, aby
ten rząd jak najszybciej odszedł. I nie dlatego, że poprzednie osiem lat było
takie super. Przecież PO też kradło nasze pieniądze, ale PiS - oprócz pieniędzy
- kradnie także naszą wolność i robi zamach na konstytucję zbliżając nas do
Białorusi. Nie wydaje mi się jednak, by inicjatywa Ogólnopolskiego Strajku
Kobiet potrzebowała ciągu dalszego, jeżeli oczywiście do 24 października nie wydarzy
się nic w sprawie, dla której powstała.
A wydarzyć się może, bo
przecież PiS zapowiedziało pracę nad własnym projektem ustawy antyaborcyjnej
oraz - co akurat jest krokiem w dobrą stronę - nad trzema innymi programami:
"wsparcia dla rodzin i matek, które zdecydują się na urodzenie i
wychowanie dzieci z tzw. trudnych ciąż, wsparcia dla rodzin, które wychowują
dzieci niepełnosprawne i wsparcia dla kobiet, które zdecydują się donosić ciąże
w najtrudniejszych dla siebie sytuacjach".
Trzeba im patrzeć na ręce,
sprawdzać, ale reagować dopiero wtedy, gdy ma się dokument w ręku. W innym przypadku OSK może sobie tylko zaszkodzić.
To oczywiście moje zdanie.
Jeżeli kobiety czują, że potrzebny jest kolejny protest, to ja będę trzymał
kciuki. W końcu już raz pokazały swoją siłę.