Szukaj na tym blogu

środa, 29 czerwca 2016

Lewandowski gra słabo na Euro 2016. Proponuję: na ławkę z nim!



Nie wiem czy już słyszeliście, ale Robert Lewandowski jest bez formy na mistrzostwach Europy. Tak twierdzą ci, co na futbolu zęby zjedli. 

Jak słyszę od ekspertów, pardon, "ekspertów", że Lewandowski gra słabo na Euro 2016 to mam jakieś takie przekonanie, że faceta nazywa się ekspertem tylko dlatego, że ma znaną gębę, a niekoniecznie wie, gdzie się znajduje i o czym mówi. Może trudno podejrzewać takiego Wojciecha Kowalczyka – byłego reprezentanta kraju, wybranego właśnie do najlepszej jedenastki stulecia Legii Warszawa – że się nie zna, ale to jego i kilku innych „ekspertów” biadolenie nt. Lewandowskiego jest po prostu żałosne. 

Prosta sprawa: wolicie, żeby Lewandowski strzelał, ale byśmy przegrywali czy żeby nie strzelał, ale żebyśmy wygrywali? Ja wybieram tę drugą opcję i na razie na szczęście tak to właśnie wygląda. Ja wiem, Polakowi nie dogodzisz, zawsze znajdzie jakieś pole do marudzenia, zawsze można przecież powiedzieć: „wolę, żeby strzelał i żebyśmy wygrywali”. Jasne, tylko co z tego? Jest dobrze, a przecież mogło być gorzej.

Druga prosta sprawa: wolicie mieć w składzie Lewandowskiego czy wolicie go nie mieć? Skoro on tak słabo gra, to może warto podpowiedzieć panu Nawałce, żeby posadził go w meczu z Portugalią na ławie? Selekcjoner głupi nie jest, nie chce osłabiać zespołu, więc powinien posłuchać dobrych rad. A gdybyśmy nie daj Boże przegrali, wtedy ci sami „eksperci” powiedzieliby, że „przegraliśmy, bo Lewandowski nie grał”. Ot i cała historyja.

Jeśli do końca turnieju Lewandowski nie strzeli żadnego gola, będzie „słabo” grał, a zagramy w finale, to ja taki scenariusz biorę w ciemno. A tym, którzy krytykują „Lewego” za to, że nie strzela, ale odciąga rywali, skupia na sobie dwóch środkowych obrońców i defensywnego pomocnika przeciwnika proponuję, aby bardzo mocno walnęli się (eufemizm) w czoło. Może wtedy ogarnęliby, że jeden z najlepszych napastników na świecie poświęcił się dla drużyny i przedłożył własne aspiracje do zdobywania goli nad dobro zespołu. Nawet jeśli nie jest w najwyższej formie, to jest magnesem dla rywali, bo oni nigdy nie wiedzą, kiedy nagle "odpali".

Jak dla mnie wielki szacun dla Lewandowskiego, wielka czerwona kartka dla „gadających głów”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz