Szukaj na tym blogu

sobota, 22 lipca 2017

Walka o sądy: Wy nie jesteście organizatorami, jesteście gośćmi!



W wyborach parlamentarnych PiS dostał ok. 39 procent głosów przy 51-procentowej frekwencji. Oznacza to, że powołując się na suwerena, mówiąc, że „Polacy oczekują reform, a my tę wolę realizujemy”, wyrażają zdanie co najwyżej ok. 7,5 miliona osób. Pozostali, a więc przynajmniej 61 procent (ok. 12 mln), które wybrało się na wybory (ci, którzy tego nie uczynili, raczej nie powinni teraz narzekać), to kanalie, zdradzieckie mordy, esbecy i zdrajcy.

Zauważyłem – co zresztą nie jest oznaką mojej szczególnej przenikliwości – że wyznawcy PiS-u mają dość osobliwą przypadłość: kiedy, dajmy na to, aktor, modelka czy piosenkarz krytykuje obóz władzy i popiera obecnie protestujących w obronie sądów, natychmiast pojawia się argument: „jesteś osobą publiczną, nie mieszaj się do polityki” lub „zamknij mordę zdradziecka szmato”. Odzwierciedlają oni dokładnie to, co reprezentuje sobą Prawo i Sprawiedliwość: obrażanie wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają. Z drugiej strony, kiedy osoba publiczna, np. Pan Zelnik, popiera władzę, wszystko jest OK. Podwójne standardy? To też charakterystyczne, zresztą dla każdej partii.

To oczywiście dotyczy także „przeciętnego Kowalskiego”. Czytając komentarze w internecie można dojść do wniosku, że lepiej już było, że tego sporu nie da się odkręcić.

Jedyny argument, jaki pojawia się w tej – za przeproszeniem – debacie publicznej, dotyczy afer PO. To prawda, były. Tylko różnica polega na tym, że wówczas nikt nie demolował państwa, nie wchodził na mównicę „w żadnym trybie”, nie był samozwańczym, nieomylnym królem i nie szedł jak taran po swoje. I wreszcie, nikt wtedy nie łamał Konstytucji!

***

Moim zdaniem protesty są uzasadnione, ale obecność na nich opozycji już nie. Z prostej przyczyny: kiedy PiS widzi na manifestacji Schetynę, Petru, Gasiuk-Pihowicz (która z nich wszystkich jest najrozsądniejsza), Budkę, szefów KOD-u i Obywateli, Frasyniuka, Wałęsę, to zaciera ręce. Jakże łatwo wtedy powiedzieć: młodzi ludzie zostali zmanipulowani, wyszli na ulicę z inspiracji totalnej opozycji, która niczego nie chce budować, a tylko niszczy.

Zupełnie inaczej by to wyglądało, gdyby wyżej wymienionego towarzystwa by nie było (idealizuję). Młodzi ludzie wyszli na ulicę oddolnie, po prostu, bo się wkurwili. Nikt ich nie namawiał, nie zachęcał, nie zwoził autobusami ze wszystkich stron Polski – wyszli, bo czują, że kraj zmierza w odwrotnym kierunku, że to wszystko już wiedzą, to już było i niekoniecznie chcieliby żyć w czasach znanych z opowieści ich rodziców. Takiej masy ludzi, którzy sami z siebie wyszli na ulicę, PiS musiałby się przestraszyć. A tak nie jest, wyszydza ich jeszcze nazywając „spacerowiczami” i wyzywa od najgorszych.

Żeby była jasność: ja jestem przekonany, że ci młodzi ludzie, którzy manifestują swoje niezadowolenie i domagają się wycofania reformy sądownictwa, są tam dlatego, bo chcą. Wielu z nich ma w dupie partie polityczne, Schetynę, Petru i Kaczyńskiego – problem w tym, że władza tego niestety nie pojmuje. Albo jeszcze gorzej: cynicznie wykorzystuje, by umocnić własny elektorat.

Jedni i drudzy dzielą nas tak samo – nie ma ŻADNEJ różnicy w tym, co mówi Kaczyński, a tym, co wygadują Schetyna z Petru. Król grozi opozycji, opozycja królowi i jego kolegom. Przy takim podejściu PO i N nie dziwi mnie absolutnie, że opozycja niczego nie zyskuje. To wszystko są działania pozorowane i wbrew temu, co twierdzi uśmiechnięty Grzegorz ze schludnym Ryszardem – nie Wy jesteście organizatorami tych protestów, Wy jesteście na nich gośćmi (którzy chcą zbić kapitał)! I PiS-ie - też to zrozum!

***

Jakkolwiek tragicznie zabrzmi to w tej sytuacji to wolę, żeby mnie okradali (z kieszeni nikt mi nic nie wyciągnął) niż żeby rozpierdalali mój kraj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz