Kryzys w Grecji trwa w najlepsze. Wg UE kryzys w Grecji jest i nakazują Grecji oszczędności, wg Greków kryzysu nie ma, więc protestują przeciwko oszczędzaniu. I nic dziwnego – politycy (jak to zwykle bywa) oszczędności szukają w kieszeniach obywateli.
Zwykle odbywa się to poprzez podnoszenie podatków, ale nie w Grecji – tam najpierw trzeba by te podatki ustanowić! A mówiąc ściślej – podatki są, ale jakoś nikt się nimi nie przejmuje i nie egzekwuje ich! Dość powiedzieć, że wg oficjalnych statystyk przydomowych basenów w całej Grecji jest trzysta, ale wujek Google „mówi” o tysiącu siedmiuset! A skoro nie ruszamy podatków, to ruszmy dodatki. Wśród nich są między innymi:
1. Dodatek na rozgrzanie motoru samochodu (dla pracowników OTE – telekomunikacji państwowej) – 69 euro miesięcznie przyznano dla 420 osób;
2. Dodatek na mycie rąk (OSE – greckie zakłady kolejowe) – 420 euro miesięcznie, pobierało 1987 osób;
3. Dodatek na śrubę statku (Limeniko – zakłady portowe) – 840 euro na miesiąc, pobierały 653 osoby;
4. Dodatek na antenę (ISAP – kolejka miejska ) – 1120 euro miesięcznie, pobierało 329 osób;
5. Dodatek na doręczenie kopert (sektor publiczny) – 290 euro miesięcznie, pobierało 6800 osób;
6. Dodatek na zdawanie/przejmowanie autobusów – 450 euro miesięcznie dla 1100 osób;
7. Dodatek za punktualne stawianie się do pracy (ΕΘΕΛ – zakłady autobusów pozamiejskichpołączeń Attyki) 310 euro miesięcznie dla 1790 pracowników;
8. Dodatek skuteczniejszego prowadzenia spraw (Ministerstwo Sprawiedliwości) – 595 euro, nieznana liczba beneficjentów;
9. Dodatek za wysłanie faksów (DEI – zakłady energetyczne) – 870 euro miesięcznie dla 657 osób;
10. Roczny dodatek na korzystanie ze sklepiku/stołówki (z oferty której pracownicy korzystali za darmo) – Greckie Zakłady Naftowe – 120 euro miesięcznie dla pracowników zatrudnionych w firmie.
1. Dodatek na rozgrzanie motoru samochodu (dla pracowników OTE – telekomunikacji państwowej) – 69 euro miesięcznie przyznano dla 420 osób;
2. Dodatek na mycie rąk (OSE – greckie zakłady kolejowe) – 420 euro miesięcznie, pobierało 1987 osób;
3. Dodatek na śrubę statku (Limeniko – zakłady portowe) – 840 euro na miesiąc, pobierały 653 osoby;
4. Dodatek na antenę (ISAP – kolejka miejska ) – 1120 euro miesięcznie, pobierało 329 osób;
5. Dodatek na doręczenie kopert (sektor publiczny) – 290 euro miesięcznie, pobierało 6800 osób;
6. Dodatek na zdawanie/przejmowanie autobusów – 450 euro miesięcznie dla 1100 osób;
7. Dodatek za punktualne stawianie się do pracy (ΕΘΕΛ – zakłady autobusów pozamiejskichpołączeń Attyki) 310 euro miesięcznie dla 1790 pracowników;
8. Dodatek skuteczniejszego prowadzenia spraw (Ministerstwo Sprawiedliwości) – 595 euro, nieznana liczba beneficjentów;
9. Dodatek za wysłanie faksów (DEI – zakłady energetyczne) – 870 euro miesięcznie dla 657 osób;
10. Roczny dodatek na korzystanie ze sklepiku/stołówki (z oferty której pracownicy korzystali za darmo) – Greckie Zakłady Naftowe – 120 euro miesięcznie dla pracowników zatrudnionych w firmie.
(źródło: http://www.youtube.com/watch?v=mv3_dtY2ddA; Tygodnik Ateński)
No, gdyby mi chciano zabrać dodatek do mycia rąk, to też bym nie był zachwycony. Bo niby co, mam chodzić brudny? Albo dodatek od pracowania na piętrze w budynku bez windy (bo i taki dodatek istnieje). A co, mam wdrapywać się na piętro? Przecież dodatku na buty nie ma… Albo dodatek za przychodzenie punktualnie do pracy. Przecież to nieludzkie, żeby wstać tak rano. Albo dodatek na jedzenie w stołówce. To co, mam nie jeść w pracy? Itd.
Generalnie szczerze współczuję urzędnikom i petentom greckich urzędów – do tej pory urzędnik dostawał dodatek za to, że pracuje, a gdy dodatek zniknie, przestanie. I paraliż kraju gotowy. Droga Unio: ratujmy Grecję, bo w przeciwnym razie Grekom grozi zagłada – z brudu, głodu i stresu spowodowanego niepracującymi urzędnikami i/lub spóźniającymi się autobusami.
Generalnie szczerze współczuję urzędnikom i petentom greckich urzędów – do tej pory urzędnik dostawał dodatek za to, że pracuje, a gdy dodatek zniknie, przestanie. I paraliż kraju gotowy. Droga Unio: ratujmy Grecję, bo w przeciwnym razie Grekom grozi zagłada – z brudu, głodu i stresu spowodowanego niepracującymi urzędnikami i/lub spóźniającymi się autobusami.
Naprawdę, nie dziwię się Grekom, że strajkują – gdybym ja miał i ktoś chciał mi zabrać, też bym protestował. Ale w Polsce takich przywilejów nie mamy, więc i powody protestów jakieś takie absurdalne – a to krzyż stoi tam gdzie nie powinien, a to krzyż nie stoi tam gdzie powinien, a to orzeł z koszulek odleciał, a to ACTA, itd.
A propos absurdu… PSL, jakby nie było partia współrządząca krajem, wpadł na pomysł, aby… wprowadzić podatek od braku dzieci! („Nie chcesz płacić, zrób sobie dzieciaka.”) Miałby on dotyczyć wszystkich, którzy przekroczyli czterdziesty rok życia, a nie dorobili się potomstwa. Wszak dziś dzieci pracują na rzecz nie tylko swoich rodziców, ale także tych bezdzietnych „osobników”, a tak być nie może! Czyli co – do pracy rodacy! Śmieszny to kraj…
Pomysł PSL'u na pierwszy rzut oka wydaje się nowy. Z tym, że w naszym cudnym kraju ma on już u nas swoją historię. Jak widać posłowie nie mogą wpaść na nic nowego, sięgają więc do (niechlubnej) przeszłości. Istniało bowiem już podobne rozwiązanie w latach wcześniejszych. W PRL'u na taką opłatę zwyczajowo mówiono "bykowe" i był to podatek płacony przez kawalerów powyżej trzydziestego roku życia. A przywilejów równie absurdalnych jak te greckie, w naszym kraju też by się trochę znalazło - niestety. Oby los był dla nas łaskawszy. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń