Stadion Narodowy już niemal ukończony. Pierwsza impreza muzyczna za nami (29. stycznia w ramach imprezy „Oto jestem” wystąpiły m.in. T. Love, Coma i Lady Pank), przed nami emocje sportowe – nie bardzo tylko wiadomo kiedy… Teoretycznie 11 lutego ma się odbyć mecz o Superpuchar Polski pomiędzy Legią a Wisłą, równie teoretycznie 29 lutego na Narodowym mają się spotkać reprezentacje Polski i Portugalii. Teoretycznie, gdyż na obie imprezy nie ma jeszcze zgody. I nie wiadomo czy (i ewentualnie kiedy) będzie.
Pewne jest natomiast co innego – po Euro 2012 Stadion Narodowy nie będzie stał bezużyteczny. Znane są już daty dwóch imprez, których gospodarzem będzie właśnie nowopowstała arena sportowa – 19 września zagra Coldplay, wcześniej, bo 1 sierpnia, Madonna. O tym drugim wydarzeniu poinformowano dziś, a zaraz potem padło pytanie o to, czy (znów) będą protesty. Choć osobiście zadałbym inne pytanie: jak liczne będą to protesty? Bo że będą to pewne, wszak lubimy protestować nie mając przy tym wyraźnego celu. Taka tradycja w narodzie – jest ważne święto bądź ważna rocznica, jest protest.
Z jednej strony Madonna ma trochę pecha. Jej pierwszy koncert w Polsce odbył się 15 sierpnia 2009, a zatem w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Środowiska katolickie zapowiedziały wówczas protesty – no bo jak to tak, w święto kościelne koncert bezbożnicy? Zapowiadano wielką manifestację przed wejściem na płytę lotniska, zapowiadano pikiety i namawianie przybyłych do rezygnacji z koncertu. Wreszcie zapowiadano obecność kilkuset przeciwników koncertu. I co? Przyszło czternaście osób! Większość przybyłych wybrała jednak koncert… Trochę się dziwiłem nawet, że te czternaście osób miało tak marną siłę przebicia wobec kilkudziesięciu tysięcy fanów Madonny. Doprawdy niepojęte.
Z drugiej strony to było, nomen omen, błogosławieństwo dla wokalistki. Choć Madonna jest na tyle popularna, że dodatkowego rozgłosu nie potrzebuje, to jednak darmowa reklama w postaci kilkunastu krzykaczy nikomu jeszcze nie zaszkodziła, a wręcz pomogło wypromować koncert. Jak na złość owych przeciwników koncertu, Madonna nie wykonała podczas wspomnianego show żadnego obscenicznego gestu. Peszek… I po co było nadużywać tak wielkich słów? Protest? Ot, zwykłe spotkanie towarzyskie na ulicy.
Podobny pech (Podobne szczęście) spotka artystkę w naszym kraju także w tym roku. 1 sierpnia 2012 roku będziemy obchodzić 68. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. A tu znowu ta Madonna, która chce zakłócić obchody – tym razem – państwowego święta. Jakoś nie chcę mi się wierzyć, aby na ten dzień nie zaplanowano antykoncertowych manifestacji. Ciekawe tylko, czy uczestnicy przebiją swój własny rekord na najmniejszy protest świata. A przy okazji najbardziej cichy, najbardziej absurdalny i najbardziej niezauważony protest świata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz