Szukaj na tym blogu

sobota, 5 listopada 2011

Nie tędy droga… Ale kto głupiemu wytłumaczy


Zbigniew Ziobro, Tadeusz Cymański i Jacek Kurski zostali wczoraj wykluczeni z szeregów Prawa i Sprawiedliwości. Za co? Otóż złamali oni dyscyplinę partyjną mówiąc o potrzebie zmian w PiS-ie. Gdyby powiedzieli to po cichu, twarzą w twarz prezesowi Jarosławowi, ten pewnie okazałby miłosierdzie i jedynie wystosował stosowną naganę. Ale ponieważ, tak jak europoseł Cymański, ośmielili się te słowa wypowiedzieć m.in. w niemieckich mediach to prezes się zdenerwował. Pistolecikiem co prawda (chyba) nie wymachiwał, ale paluszkiem pogroził.  A i ostatecznie odstrzelił trzech ważnych ludzi w partii, którzy mogli w niedługim czasie dokonać zamachu na przywództwo jedynie słusznego prezesa.
W jednym z wywiadów dla TVN24 Cymański skrytykował wynik wyborczy PiS, mówił wprost, że to porażka, już szósta w kolejnych wyborach. Podkreślił, że szansą na odwrócenie tej tendencji są zmiany, demokratyzacja wewnątrz partii i otwarcie na nowoczesność. Wtórowali mu Ziobro oraz Kurski. Co ciekawe żaden z nich (przynajmniej oficjalnie) nie kwestionował przywódczej roli Jarosława Kaczyńskiego. A ponieważ wszyscy należą do tzw. frakcji „ziobrystów”, stali się dla prezesa niewygodni. Ich wyrzucenie z partii było kwestią czasu, potrzebny był jakiś pretekst, a jak tylko ten się pojawił to zwyczajnie skorzystano z okazji.
Wyrzucenie trójki posłów nie kończy sprawy. Wszyscy zapowiedzieli odwołanie się od decyzji, jednak nie spodziewają się zmiany stanowiska władz partii. Eksperci przewidują, że w takim wypadku Ziobro, Kurski i Cymański są w stanie założyć własną, jeszcze bardziej prawicową partię. Pierwszym testem miałyby być wybory do Europarlamentu w 2014 roku. Ci sami eksperci przewidują – zdając sobie sprawę z faktu, iż największym problemem PiS jest Jarosław Kaczyński, który przynajmniej od 2007 roku prowadzi we wszystkich rankingach na najbardziej nielubianego polityka – że „ziobryści” mogą w nich osiągnąć lepszy wynik od partii – matki.
Tym samym Ziobro, Kurski i Cymański podzielili los m.in. Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Elżbiety Jakubiak, Pawła Kowala czy Pawła Poncyliusza. Jak tak dalej pójdzie to w Prawie i Sprawiedliwości wraz z prezesem pozostaną Adam Hofman i Joachim Brudziński, którzy tak głęboko wleźli swemu szefowi w d***, że trudno będzie im się z niej wydostać (ewentualnie problem może mieć prezes, by się ich pozbyć gdy „przyjdzie czas”) oraz Antoni Macierewicz, który stanowi pewnego rodzaju równoważnię – prezes swą fobię wycelował na zachód, Macierewicz na wschód. Klasyczny podział ról.
Nie miałbym nic przeciwko, gdyby PiS się na dobre rozsypał. Ale nie mam też złudzeń – dopóki prezes Jarosław sam nie odejdzie, to nikt go nie wyrzuci. A dopóki nikt go nie wyrzuci, to PiS będzie trwał. A dopóki PiS będzie trwał w takim kształcie i z tym liderem, to na zwycięstwo w wyborach nie ma szans. Czego sobie i Wam życzę.
       

3 komentarze:

  1. Dla mnie cała ta sytuacja przyniosła dwie zmiany, które mnie cieszą: PiS zostało osłabione, a Kurski (i być może Ziobro również) najprawdopodobniej skutecznie zakończą swoją przygodę z aktywną polityką na ogólnokrajowym podwórku. Przynajmniej na to liczę. Pozdrawiam :) TM

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla Ziobry jedynym wyjściem na pozostanie aktywnym w polityce jest teraz założenie partii. A że poparcie społeczeństwa ma duże to obawiam się, że tak się stanie i jednak on akurat na margines się nie wycofa. Za nim pójdą inni, a wśród nich Cymański i pewnie Kurski. A zatem niestety nie wydaję mi się, żeby to był koniec Kurskiego. Chociaż miło by było, gdybym się mylił:) A że PiS zostało osłabione to jak najbardziej się zgadzam, oczywista oczywistość. Pokłóceni są już ze wszystkimi partiami i sąsiadami, a że to ich ulubione zajęcie to teraz żrą się między sobą:) Pozdrawiam również

    OdpowiedzUsuń