Szukaj na tym blogu

wtorek, 15 stycznia 2019

Wojna domowa internetowa. Zmieńmy reguły tej gry!

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie żyje. Został kilkukrotnie ugodzony nożem podczas jednego z najpiękniejszych dni w roku i zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych ran. Oczywiście winę za to ponosi jedynie szaleniec, który dokonał tego czynu, ale faktem jest, że jeszcze na scenie wygłosił swój manifest przeciwko Platformie Obywatelskiej. To zdarzenie spowodowało, że na nowo rozgorzałą dyskusja na temat mowy nienawiści. I dobrze, bo to krok w dobrą stronę, chociaż nie mam złudzeń, że cokolwiek to zmieni.

- W dupie mam PiS i Platformę, skur****ny nawet rodziny skłócili - takie zdanie pada w jednym ze skeczów kabaretu "Neo-nówka". Śmieszne? Publiczność świetnie się bawiła - jedni się śmiali, inni tylko klaskali, nieliczni zdobyli się na refleksję, że to nie jest zabawne, bo tak wygląda nasza codzienność.

- Coście skur****ny uczynili z tą krainą? - to już cytat z pochodzącej z 1991 roku piosenki "Jeszcze Polska" autorstwa Kazika Staszewskiego. Ten sam wykonawca kilka lat wcześniej, jeszcze w czasach PRL-u (1987), nagrał utwór "Arahja". "Mój dom murem podzielony" - niby o Berlinie, a jakby o nas. Do dziś.

Nie do końca zgadzam się z Jurkiem Owsiakiem, który po niedzielnych wydarzeniach w Gdańsku powiedział, że "tak się zakręciliśmy od tych trzech lat, że nie możemy nawet uszanować takiego dnia jak Finał WOŚP". W odniesieniu do Orkiestry tak, ale moim zdaniem zakręciliśmy się znacznie wcześniej, w 2005 roku, kiedy nie wypaliła koalicja PO-PiS. To wtedy nastąpił podział, który trwa do dziś i obie strony PO RÓWNO odpowiadają za to, co dzieje się w tym kraju.

Ale...

Ruszyła lawina

Nie znam dokładnych motywacji, a przede wszystkim poglądów sprawcy ataku na prezydenta Adamowicza, więc na razie trzeba się wstrzymać z ferowaniem wyroków. Wiem tyle, że zamachowiec jest psychopatą owładniętym żądzą zemsty na polityku kojarzonym (choć obecnie niezrzeszonym) z Platformą Obywatelską. Czy jest on zwolennikiem PiS-u? Nie wiem, więc po co jątrzyć i utrwalać podziały?

Może od razu mała dygresja. W moim odczuciu każdy, kto dopuszcza się zamachu na czyjeś zdrowie bądź życie (i jeszcze się z tego cieszy!) jest psychopatą, zdiagnozowanym lub nie, bo nikt normalny nie wymyśliłby czegoś takiego. I każdy jest tak samo groźny - czasami tylko dla siebie, częściej także dla innych.

Przepychanki, kto winny, nieważne fakty

Przeraża mnie sam akt, ale przeraża mnie również reakcja niektórych osób w internecie, także polityków i dziennikarzy z prawej, z centrum i z lewej strony sceny, którzy próbują zbić kapitał na tej tragedii, przypominają dawne urazy oraz zaszłości i nie potrafią sklecić jednego krótkiego wpisu bez podtekstów. Przerażają mnie przepychanki na poziomie zabawy w jakieś piaskownicy rodem z horroru - opozycja obwinia rządzących, rządzący obwiniają opozycję za tragedię, za którą być może w ogóle nie są bezpośrednio czy pośrednio odpowiedzialni! To błędne koło, samo nakręcająca się spirala nienawiści. Platformo i PiS-ie - zweryfikujcie swoich sympatyków, bo wśród nich są osoby nawołujące do skrajnych, społecznie nieakceptowalnych zachowań. Chyba że wolicie...

... tak jak do tej pory: szczuć jednych na drugich, utrwalać podziały, bo tak Wam wygodniej, nie wychylać czubka nosa poza własny i partyjny interes i przyzwalać, by Wasi zwolennicy skakali sobie do oczu w internecie, a wkrótce pewnie także na ulicach. To jest ten patriotyzm, którym tak epatujecie? Bo moim zdaniem działacie na szkodę narodu i tym samym pracujecie na Trybunał Stanu.

Jeszcze raz podkreślę: nie obwiniam PiS-u i Platformy za tę śmierć, ale za ogólną atmosferę w kraju, która może prowadzić do podobnych tragedii. Zdarzenia w Gdańsku traktuję jako zemstę na pierwszej osobie, która przyszła mu do głowy, a która jest kojarzona z poprzednią władzą, za czasów której trafił do więzienia. Tyle.

***

Zacząłem i skończę cytatem, bo najważniejsze jest to, by zmianę zacząć od siebie. Mamy swoje rozumy i nie musimy żyć pod dyktando tych 460 gości z Wiejskiej.

"Nauczyli nas regułek i dat
Nawbijali nam mądrości do łba
Powtarzali, co nam wolno, co nie
Przekonali, co jest dobre, co złe"

Śpiewał zespół Turbo w PRL-u, w 1983 roku. Aktualne, co? Kto nie zna, polecam posłuchać do końca. To my możemy zmienić reguły tej gry!

PS. Nie jestem dzieckiem i nie wierzę w ideały; chciałbym, ale nie wierzę, że ta historia zatrzyma tę spiralę nienawiści i kogokolwiek czegoś nauczy. Może na chwilę, jak tragedia w Smoleńsku, może na jakiś czas zapomnimy o sympatiach i antypatiach politycznych, ale nie na dłuższą metę. Chciałbym się mylić.

PS2. Czytałem komentarze w mediach społecznościowych po tej tragedii - szambo bez dna, do wyrzygania. Ludzie jeszcze bardziej się żrą...

sobota, 22 lipca 2017

Walka o sądy: Wy nie jesteście organizatorami, jesteście gośćmi!



W wyborach parlamentarnych PiS dostał ok. 39 procent głosów przy 51-procentowej frekwencji. Oznacza to, że powołując się na suwerena, mówiąc, że „Polacy oczekują reform, a my tę wolę realizujemy”, wyrażają zdanie co najwyżej ok. 7,5 miliona osób. Pozostali, a więc przynajmniej 61 procent (ok. 12 mln), które wybrało się na wybory (ci, którzy tego nie uczynili, raczej nie powinni teraz narzekać), to kanalie, zdradzieckie mordy, esbecy i zdrajcy.

Zauważyłem – co zresztą nie jest oznaką mojej szczególnej przenikliwości – że wyznawcy PiS-u mają dość osobliwą przypadłość: kiedy, dajmy na to, aktor, modelka czy piosenkarz krytykuje obóz władzy i popiera obecnie protestujących w obronie sądów, natychmiast pojawia się argument: „jesteś osobą publiczną, nie mieszaj się do polityki” lub „zamknij mordę zdradziecka szmato”. Odzwierciedlają oni dokładnie to, co reprezentuje sobą Prawo i Sprawiedliwość: obrażanie wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają. Z drugiej strony, kiedy osoba publiczna, np. Pan Zelnik, popiera władzę, wszystko jest OK. Podwójne standardy? To też charakterystyczne, zresztą dla każdej partii.

To oczywiście dotyczy także „przeciętnego Kowalskiego”. Czytając komentarze w internecie można dojść do wniosku, że lepiej już było, że tego sporu nie da się odkręcić.

Jedyny argument, jaki pojawia się w tej – za przeproszeniem – debacie publicznej, dotyczy afer PO. To prawda, były. Tylko różnica polega na tym, że wówczas nikt nie demolował państwa, nie wchodził na mównicę „w żadnym trybie”, nie był samozwańczym, nieomylnym królem i nie szedł jak taran po swoje. I wreszcie, nikt wtedy nie łamał Konstytucji!

***

Moim zdaniem protesty są uzasadnione, ale obecność na nich opozycji już nie. Z prostej przyczyny: kiedy PiS widzi na manifestacji Schetynę, Petru, Gasiuk-Pihowicz (która z nich wszystkich jest najrozsądniejsza), Budkę, szefów KOD-u i Obywateli, Frasyniuka, Wałęsę, to zaciera ręce. Jakże łatwo wtedy powiedzieć: młodzi ludzie zostali zmanipulowani, wyszli na ulicę z inspiracji totalnej opozycji, która niczego nie chce budować, a tylko niszczy.

Zupełnie inaczej by to wyglądało, gdyby wyżej wymienionego towarzystwa by nie było (idealizuję). Młodzi ludzie wyszli na ulicę oddolnie, po prostu, bo się wkurwili. Nikt ich nie namawiał, nie zachęcał, nie zwoził autobusami ze wszystkich stron Polski – wyszli, bo czują, że kraj zmierza w odwrotnym kierunku, że to wszystko już wiedzą, to już było i niekoniecznie chcieliby żyć w czasach znanych z opowieści ich rodziców. Takiej masy ludzi, którzy sami z siebie wyszli na ulicę, PiS musiałby się przestraszyć. A tak nie jest, wyszydza ich jeszcze nazywając „spacerowiczami” i wyzywa od najgorszych.

Żeby była jasność: ja jestem przekonany, że ci młodzi ludzie, którzy manifestują swoje niezadowolenie i domagają się wycofania reformy sądownictwa, są tam dlatego, bo chcą. Wielu z nich ma w dupie partie polityczne, Schetynę, Petru i Kaczyńskiego – problem w tym, że władza tego niestety nie pojmuje. Albo jeszcze gorzej: cynicznie wykorzystuje, by umocnić własny elektorat.

Jedni i drudzy dzielą nas tak samo – nie ma ŻADNEJ różnicy w tym, co mówi Kaczyński, a tym, co wygadują Schetyna z Petru. Król grozi opozycji, opozycja królowi i jego kolegom. Przy takim podejściu PO i N nie dziwi mnie absolutnie, że opozycja niczego nie zyskuje. To wszystko są działania pozorowane i wbrew temu, co twierdzi uśmiechnięty Grzegorz ze schludnym Ryszardem – nie Wy jesteście organizatorami tych protestów, Wy jesteście na nich gośćmi (którzy chcą zbić kapitał)! I PiS-ie - też to zrozum!

***

Jakkolwiek tragicznie zabrzmi to w tej sytuacji to wolę, żeby mnie okradali (z kieszeni nikt mi nic nie wyciągnął) niż żeby rozpierdalali mój kraj.

sobota, 20 maja 2017

(O)Pole Kurskiego, czyli... jedno wielkie polityczne bagno



Najpierw Kayah i Kasia Nosowska, następnie Kasia Cerekwicka, Grzegorz Hyży, Kasia Kowalska, Michał Szpak, AudioFeels, Kasia Popowska, Andrzej Piaseczny oraz Maryla Rodowicz, którzy mieli mieć jubileuszowe recitale, a nawet... prowadzący koncert „Premier” Artur Orzech zrezygnowali z udziału w festiwalu w Opolu. Wszystko w proteście przeciwko cenzurowaniu tej pierwszej i Dr Misio, który został wyrzucony z konkursu z uwagi na niewłaściwy teledysk do piosenki „Pismo” (artyści występują w sutannach, a utwór traktuje m.in. o zachłanności kleru).

Można być fanem Opola lub nie, uważać, że ten festiwal nie ma już żadnego znaczenia, jest archaiczny i występują na nim tylko gwiazdki z przeszłości (chociaż akurat trudno o taki wniosek widząc Grzegorza Hyżego czy Kasię Popowską), ale... nie o fajność tutaj chodzi, lecz o upolitycznienie tej imprezy. Imprezy, która od czasu powstania nie odbyła się tylko raz – w stanie wojennym. Teraz grozi jej to samo, również ze względu na sytuację polityczną; nawet nie tyle w kraju, co w samej Telewizji, która jest współorganizatorem festiwalu.

Kilka tygodni temu minister kultury Piotr Gliński zagroził, że cofnie dotacje dla festiwalu na poznańskiej Malcie, jeśli pojawi się na nim reżyser słynnej już „Klątwy”, Oliver Frljić. Teraz prezes TVP, telewizji finansowanej ze środków publicznych, a więc także z naszych kieszeni, prywatny folwark uczynił sobie z festiwalu o ponad 50-letniej tradycji – Ciebie lubimy, Ty lubisz nas, więc możesz wystąpić, Ciebie nie, ze wzajemnością, więc spierdalaj. Przejęcie wszystkich instytucji państwowych i sparaliżowanie niektórych z nich to za mało, trzeba jeszcze kulturę cenzurować. 

Jasne, wybór artystów to prawo każdego organizatora festiwalu, ale skoro tak, to po co zakwalifikowano do koncertów „Premier” Dr Misio, by na dwa tygodnie przed imprezą go wycofać? Tym bardziej, że klip nie pojawił się w sieci wczoraj, ale blisko miesiąc temu? Zresztą, gdyby któryś z polityków zaczął ingerować w line-up Woodstocku, Open'era czy np. Audioriver, afera byłaby taka sama.

To nie artyści włączyli się w polityczną nawalankę, ale polityka dopadła ich. Najpierw Kayę, potem Dr Misio, a w konsekwencji solidarnych z nimi innych muzyków. Zarzucanie im, że opowiedzieli się po jednej ze stron jest prześmieszne, bo oni nie mieli wyboru między jednymi a drugimi. Zarzucanie, że to opozycja inspirowała artystów, by masowo rezygnowali z udziału w festiwalu, jest absurdalne. Jak coraz więcej rzeczy w tym kraju.

Kto więc wystąpi w Opolu? Wśród kandydatów jest pierwszy bard RP Jacek Kurski, Jan Pietrzak oraz Beata Kempa, która zawsze na podorędziu ma jakiś psalm.

czwartek, 6 października 2016

Ogólnopolski Strajk Kobiet - Runda II. Tylko... z jakim hasłem?



24 października ma się odbyć runda druga Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Jakkolwiek popierałem Czarny Protest (ten pewnie też będzie czarny), tak z tą inicjatywą nie mogę się zgodzić. A przynajmniej mam wobec niej większe wątpliwości.

- Moim marzeniem jest to, abyśmy dawały złej władzy w kość w każdej istotnej społecznie sprawie. Oni już się boją - w sprawie ustawy antyaborcyjnej już wiją się. Żałośnie. Niech się boją cały czas - czytamy w poście zachęcającym do wzięcia udziału w proteście. Ale skoro "istotna społecznie sprawa" właśnie przepadła w Sejmie, to z jakimi hasłami ma się odbyć kolejny marsz?

Zresztą, nie to mnie interesuje najbardziej, a sama idea. Otóż jeżeli manifestacja odbędzie się bez wyraźnego powodu, a jedynie pod tym wskazanym we wpisie, to władza dostanie do ręki bat - skoro dla nich Czarny Protest nie był ani walką "o godność kobiet", ani "o ochronę życia kobiet i dzieci", ani "przeciwko zmianom w prawie aborcyjnym", a jedynie manifestacją antyrządową, to teraz dostanie tego potwierdzenie. W pierwszym przypadku byli w błędzie, w drugim mieliby już trochę racji. Sam bym tak pomyślał.

Ja też jestem za tym, aby ten rząd jak najszybciej odszedł. I nie dlatego, że poprzednie osiem lat było takie super. Przecież PO też kradło nasze pieniądze, ale PiS - oprócz pieniędzy - kradnie także naszą wolność i robi zamach na konstytucję zbliżając nas do Białorusi. Nie wydaje mi się jednak, by inicjatywa Ogólnopolskiego Strajku Kobiet potrzebowała ciągu dalszego, jeżeli oczywiście do 24 października nie wydarzy się nic w sprawie, dla której powstała. 

A wydarzyć się może, bo przecież PiS zapowiedziało pracę nad własnym projektem ustawy antyaborcyjnej oraz - co akurat jest krokiem w dobrą stronę - nad trzema innymi programami: "wsparcia dla rodzin i matek, które zdecydują się na urodzenie i wychowanie dzieci z tzw. trudnych ciąż, wsparcia dla rodzin, które wychowują dzieci niepełnosprawne i wsparcia dla kobiet, które zdecydują się donosić ciąże w najtrudniejszych dla siebie sytuacjach". 

Trzeba im patrzeć na ręce, sprawdzać, ale reagować dopiero wtedy, gdy ma się dokument w ręku. W innym przypadku OSK może sobie tylko zaszkodzić.

To oczywiście moje zdanie. Jeżeli kobiety czują, że potrzebny jest kolejny protest, to ja będę trzymał kciuki. W końcu już raz pokazały swoją siłę.