Szukaj na tym blogu

sobota, 20 maja 2017

(O)Pole Kurskiego, czyli... jedno wielkie polityczne bagno



Najpierw Kayah i Kasia Nosowska, następnie Kasia Cerekwicka, Grzegorz Hyży, Kasia Kowalska, Michał Szpak, AudioFeels, Kasia Popowska, Andrzej Piaseczny oraz Maryla Rodowicz, którzy mieli mieć jubileuszowe recitale, a nawet... prowadzący koncert „Premier” Artur Orzech zrezygnowali z udziału w festiwalu w Opolu. Wszystko w proteście przeciwko cenzurowaniu tej pierwszej i Dr Misio, który został wyrzucony z konkursu z uwagi na niewłaściwy teledysk do piosenki „Pismo” (artyści występują w sutannach, a utwór traktuje m.in. o zachłanności kleru).

Można być fanem Opola lub nie, uważać, że ten festiwal nie ma już żadnego znaczenia, jest archaiczny i występują na nim tylko gwiazdki z przeszłości (chociaż akurat trudno o taki wniosek widząc Grzegorza Hyżego czy Kasię Popowską), ale... nie o fajność tutaj chodzi, lecz o upolitycznienie tej imprezy. Imprezy, która od czasu powstania nie odbyła się tylko raz – w stanie wojennym. Teraz grozi jej to samo, również ze względu na sytuację polityczną; nawet nie tyle w kraju, co w samej Telewizji, która jest współorganizatorem festiwalu.

Kilka tygodni temu minister kultury Piotr Gliński zagroził, że cofnie dotacje dla festiwalu na poznańskiej Malcie, jeśli pojawi się na nim reżyser słynnej już „Klątwy”, Oliver Frljić. Teraz prezes TVP, telewizji finansowanej ze środków publicznych, a więc także z naszych kieszeni, prywatny folwark uczynił sobie z festiwalu o ponad 50-letniej tradycji – Ciebie lubimy, Ty lubisz nas, więc możesz wystąpić, Ciebie nie, ze wzajemnością, więc spierdalaj. Przejęcie wszystkich instytucji państwowych i sparaliżowanie niektórych z nich to za mało, trzeba jeszcze kulturę cenzurować. 

Jasne, wybór artystów to prawo każdego organizatora festiwalu, ale skoro tak, to po co zakwalifikowano do koncertów „Premier” Dr Misio, by na dwa tygodnie przed imprezą go wycofać? Tym bardziej, że klip nie pojawił się w sieci wczoraj, ale blisko miesiąc temu? Zresztą, gdyby któryś z polityków zaczął ingerować w line-up Woodstocku, Open'era czy np. Audioriver, afera byłaby taka sama.

To nie artyści włączyli się w polityczną nawalankę, ale polityka dopadła ich. Najpierw Kayę, potem Dr Misio, a w konsekwencji solidarnych z nimi innych muzyków. Zarzucanie im, że opowiedzieli się po jednej ze stron jest prześmieszne, bo oni nie mieli wyboru między jednymi a drugimi. Zarzucanie, że to opozycja inspirowała artystów, by masowo rezygnowali z udziału w festiwalu, jest absurdalne. Jak coraz więcej rzeczy w tym kraju.

Kto więc wystąpi w Opolu? Wśród kandydatów jest pierwszy bard RP Jacek Kurski, Jan Pietrzak oraz Beata Kempa, która zawsze na podorędziu ma jakiś psalm.