Najpierw Kayah i Kasia Nosowska,
następnie Kasia Cerekwicka, Grzegorz Hyży, Kasia Kowalska, Michał Szpak,
AudioFeels, Kasia Popowska, Andrzej Piaseczny oraz Maryla Rodowicz, którzy
mieli mieć jubileuszowe recitale, a nawet... prowadzący koncert „Premier” Artur
Orzech zrezygnowali z udziału w festiwalu w Opolu. Wszystko w proteście przeciwko
cenzurowaniu tej pierwszej i Dr Misio, który został wyrzucony z konkursu z
uwagi na niewłaściwy teledysk do piosenki „Pismo” (artyści występują w
sutannach, a utwór traktuje m.in. o zachłanności kleru).
Można być fanem Opola lub nie,
uważać, że ten festiwal nie ma już żadnego znaczenia, jest archaiczny i
występują na nim tylko gwiazdki z przeszłości (chociaż akurat trudno o taki wniosek
widząc Grzegorza Hyżego czy Kasię Popowską), ale... nie o fajność tutaj chodzi,
lecz o upolitycznienie tej imprezy. Imprezy, która od czasu powstania nie
odbyła się tylko raz – w stanie wojennym. Teraz grozi jej to samo, również ze względu
na sytuację polityczną; nawet nie tyle w kraju, co w samej Telewizji, która
jest współorganizatorem festiwalu.
Kilka tygodni temu minister
kultury Piotr Gliński zagroził, że cofnie dotacje dla festiwalu na poznańskiej
Malcie, jeśli pojawi się na nim reżyser słynnej już „Klątwy”, Oliver Frljić.
Teraz prezes TVP, telewizji finansowanej ze środków publicznych, a więc także z
naszych kieszeni, prywatny folwark uczynił sobie z festiwalu o ponad 50-letniej
tradycji – Ciebie lubimy, Ty lubisz nas, więc możesz wystąpić, Ciebie nie, ze wzajemnością, więc spierdalaj. Przejęcie wszystkich instytucji państwowych i sparaliżowanie niektórych z nich to za mało, trzeba jeszcze kulturę cenzurować.
Jasne, wybór artystów to prawo
każdego organizatora festiwalu, ale skoro tak, to po co zakwalifikowano do
koncertów „Premier” Dr Misio, by na dwa tygodnie przed imprezą go wycofać? Tym
bardziej, że klip nie pojawił się w sieci wczoraj, ale blisko miesiąc temu? Zresztą, gdyby któryś z polityków zaczął ingerować w line-up Woodstocku, Open'era czy np. Audioriver, afera byłaby taka sama.
To nie artyści włączyli się w
polityczną nawalankę, ale polityka dopadła ich. Najpierw Kayę, potem Dr Misio,
a w konsekwencji solidarnych z nimi innych muzyków. Zarzucanie im, że
opowiedzieli się po jednej ze stron jest prześmieszne, bo oni nie mieli wyboru
między jednymi a drugimi. Zarzucanie, że to opozycja inspirowała artystów, by
masowo rezygnowali z udziału w festiwalu, jest absurdalne. Jak coraz więcej
rzeczy w tym kraju.
Kto więc wystąpi w Opolu? Wśród
kandydatów jest pierwszy bard RP Jacek Kurski, Jan Pietrzak oraz Beata Kempa,
która zawsze na podorędziu ma jakiś psalm.